Obronca wiary(pl).rtf

(30 KB) Pobierz

ĐObrońca wiaryŃ

 

Wiatr przemykający między kamienicami Altdorfu huczał nie pozwalając określić miejsca z którego przybywa. W powietrzu wisiała delikatna woń pieczonego mięsa, gdzieś w oddali trzasnęły zamykane okiennice. Zapadający powoli zmierzch nakazywał większości mieszkańcom stolicy siedzenie w swoich ciepłych domach, jedynie do leżącej tuż za rogiem karczmy schodzili się rządni wrażeń mieszkańcy miasta. Gdzieś w rogu dało się słyszeć krzyk pechowca który nie zdążył na czas do domu. Miasto ogarniał mrok. Posępna aura otaczała stolice i przynosiła kolejne fale zepsucia i zniszczenia.

Jednak pośród tego wszystkiego spokojnym krokiem podążała do karczmy wątła kobieca postać. Dziewczyna lekkim krokiem przeskoczyła nad leżącym na werandzie pijaczynom i wykonując lekki unik minęła następnego który zataczając się wypadł z pomieszczenia wprost na nią. Jeden rzut oka wystarczył by Anezca przekonała się w jak podłym miejscu przyjdzie jej spędzić noc. Na szczęście wcale nie będzie spać.

· Ile za pokój – spytała delikatnym głosem podchodząc do stojącego za ladą karczmarza. Mężczyzna popatrzył na nią lekko zdziwiony, a może zauroczony jej niezwykłą urodą.

· Nie powinienem tego robić - powiedział rozglądając się wokoło – ale – zawiesił niepewnie głos – czy panienka naprawdę uważa, że powinna tutaj spędzić noc. W oczach karczmarza widać było dobrą wolę i troskę o bezpieczeństwo dziewczyny.

· Niech się pan nie boi nocowałam w gorszym towarzystwie – Anezca uśmiechnęła się życzliwie – ale mimo to dziękuję z troskę.

· Proszę bardzo. Noc kosztuje u nas dwie złote korony. Dziewczyna wyciągnęła nieduży mieszek wyciągnęła z niego dwie złote monety i włożyła je do ręki oczarowanego karczmarza. Jego oczy podążały za jej wiotkim ciałem lekko kroczącym w kierunku schodów, mężczyzna położył dłoń na leżącym pod ladą pistolecie strzałkowym. Gdyby tylko któryś ją zaczepił…

·  

· *    *    *    *

·                      

· Anezca bezszelestnie upadła na ziemię. Okno w jej pokoju pozostawiła otwarte musiała przecież jakoś wrócić. Wiedziała, że w domu dwie ulice dalej znajduje się siedziba spółki handlowej z Nuln – to wiedzieli wszyscy. Jednak nieliczni tylko zdawali sobie sprawę, że co tydzień odbywają się tam spotkania czcicieli pana zepsucia. Nie minęły nawet dwie minuty gdy dziewczyna stała przed drzwiami niewielkiego piętrowego domu. Kapłanka wytężyła wszystkie swoje zmysły, świat zakręcił się jej przed oczyma gdy wyczuła rosnącą z każdą chwilą coraz intensywniejszą falę zepsucia. Dziewczyna przygarbiła się nieco i delikatnym kocim krokiem zbliżyła się do zielonych drzwi spółki. Jej dłoń powędrowała w kierunku klamki. Oprócz nienaturalnego chłodu zeń emanującego dziewczyna wyczuła obecność w pomieszczeniu dwóch osób.

· Kopniak w dębowe drzwi. Krzyk. Błysk stali. Pewne szybkie cięcia. Kultyści nie nadążali parować jej ciosów. Ciemność nadeszła dla nich szybciej niż się spodziewali. Anezca zmrużyła oczy nieprzyzwyczajone jeszcze do panujących w pomieszczeniu ciemności. Usłyszała kroki. Jednym płynnym ruchem posunęła się w kierunku drzwi z za których nadbiegał hałas. Niepotrzebnie. Umieszczona w pobliżu drzwi zapadnia zadziałała bezbłędnie. Nieco zdezorientowana kapłanka znalazła się w podziemiach domu otoczona przez wyznawców Nurgl`a. Upadła miękko niemal nie tracąc równowagi. Szybki ruch głową wystarczył by oszacować – sześciu zwykłych, kapłan i dziewczyna.

· Nagle panującą w pomieszczeniu ciemność rozświetliła ognista kula, która wystrzeliła z palców mrocznego kapłana. Płonący pocisk pędził w kierunku Anezci i rósł z każdą chwilą. Zbliżał się. Gdy był już o krok od jej drobnego ciała odbił się od ognistego skrzydła, które nie wiadomo skąd wyrosło na plecach kapłanki. Zdumieni wyznawcy Pana zepsucia cofnęli się i spojrzeli na Dziewczynę która przed chwilą wtargnęła do ich świątyni. Anezca wyprostowała się jej włosy płonęły w oczach dało się ujrzeć żywe ogniki jednak nad wszystkim górowały płonące skrzydła które wyrosły na jej plecach. Ubrana w czerwoną zbroję kapłanka wyciągnęła przed siebie obie ręce, zacisnęła pięści w których błysnęły dwa czerwono-pomarańczowe ostrza. Oczy dziewczyny zwężały się napawając zgromadzonych kultystów grozą. Miecze dopadły do nich i kierowane wprawnymi dłońmi kapłanki Solokana wykonały swoje zadanie z zabójczą wręcz dokładnością. Oni nie wiedzieli nawet co ich zabija. Gdy Anezca zakończyła pogrom na placu boju pozostał jedynie kapłan i skulona w kącie dziewczyna. Kapłanka odwróciła się kierując ognisty wzrok na otoczonego chmarą much sługę zepsucia. Na jej twarzy zagościł złośliwy uśmiech, włosy przestały jej płonąć a skrzydła na powrót ukryły się w karmazynowej zbroi. Kapłan stał pogrążony jakby w medytacjach gdy nagle z niewiarygodną wręcz prędkością skoczył w kierunku przeciwniczki. Dziewczyna złączyła miecze przedłużonymi rękojeściami i jednym szybkim ruchem uniknęła nadlatującego przeciwnika. Kapłan upadł na plecy i trzymaną w ręku laską zablokował wymierzony w jego głowę cios. Miecz dziewczyny odbił się od laski przeciwnika jednak szybki ruch nadgarstka wystarczył by drugie ostrze raniło kultystę w udo. Kapłan syknął wściekle. Szybko, wykorzystując chwilową dekoncentracje przeciwniczki podniósł się z podłogi i nie zważając na napływający z uda ból zaatakował po raz kolejny. Dziewczyna nie potrafiła zabić leżącego i jej ironiczny uśmiech przekonał nacierającego kapłana o popełnionym błędzie. Dziewczyna jednym ostrzem odbiła pędzącą w kierunku jej czaszki broń i płynnym półobrotem wbiła drugie ostrze w pierś przeciwnika. Ciche chrzęst łamanego mostka upewnił ją, że kapłan przestanie komukolwiek zagrażać.

· Cichy syk. Kapłanka odwraca się i szybkim szarpnięciem wyrywa miecz z piersi stojącego za nią demona rozkładu. Bestia ryczy złowieszczo i silnym pchnięciem rzuciła kapłankę na najbliższą ścianę. Jej włosy zapłonęły powtórnie a ogniste skrzydła ochroniły ją przed uderzeniem w najeżoną zatrutymi szpikulcami ścianę. Dziewczyna wyciągnęła przed siebie ręce. Wytrącona z jej dłoni broń została przyciągnięta z powrotem. Demon zawył wściekle rzucił się na zawisłą w powietrzu kapłankę. Gdy jego fetor dotarł do przeciwniczki jej ogniste skrzydła zsunęły się chroniąc ją przed uderzeniem szponiastej łapy. Święty ogień boleśnie doświadczył potwora. Bestia cofnęła się wyjąc z bólu, dziewczyna wykorzystała to i ruszyła do szybkiego natarcia. Dwa ostrza jej miecza cięły zszokowaną bestię na kawałki. Błogosławione ostrza pozostawiały w gnijącym ciele jednookiego demona głębokie powypalane bruzdy. Jego ryk ogłuszał nacierającą Anezce. Kapłanka jednak atakował pamiętała czym kończy się wahanie w walce z takimi przeciwnikami.

· Demon leżał na podłodze sapiąc i trzęsąc się w przedśmiertnych drgawkach. Ból rozchodził się po całym jego zepsutym ciele. Jego przekrwione oko łypało teraz bezcelowo. Ruchy jego szczęki stawały się coraz bardziej powolne. Zdechł – potworny sługa zepsucia.

·  

· *    *    *    *

·  

· Karczmarz usłyszał kroki. Szybkim ruchem namacał leżącą w pobliżu łóżka kuszę samopowtarzalną. Wymierzył ją w kierunku Jednych w tym pomieszczeniu drzwi.

· Idź – usłyszał z za drzwi – tata na ciebie czeka.

· Nie będzie zły – spytał niepewny głos. Głos tak znajomy. Glos jego córki. Johan wstał i podbiegł do drzwi w których właśnie stanęła jego zaginiona przed tygodniem córka. Była brudna wychudzona, lecz w jej oczach widział ogniki szczęścia. On tego nie wiedział, ale jego córka wiedziała kim zostanie gdy dorośnie…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Obrońcy wiary są kapłanami którzy zostali wybrani przez boga do czynnej walki z chaosem. Ci wojowniczy wyznawcy wiary zostali obdarowani przez boga szeregiem przydatnych właściwości które powinny im pomóc w walce z przeciwnikami. Obrońcy wiary podróżują więc po starym świecie i działając skrycie likwidują najlepiej strzeżone i najbardziej tajne ośrodki kultu chaosu. Moc dana im przez ich boga pozwala na przeistoczenie się na krótką chwilę w uskrzydlonego wojownika o olbrzymiej sile i potędze. Należy jednak pamiętać, że osoby te walczą przede wszystkim z chaosem i w wypadku nadużywania swojej siły moc może zostać im odebrana.

 

 

Jak zostać Obrońcą wiary

 

Aby zostać obrońcą wiary trzeba skompletować profesję kapłana (koniecznie boga dobrego i praworządnego) oraz wydać 500pkt. doświadczenia. Potem pozostaje czekać na reakcje boga który w ciągu K10 dni od modlitwy w jego świątyni objawi postaci swoją wolę. Aby się o niej przekonać należy rzucić K100 z modyfikatorem zależnym od charakteru boga.

Charakter Boga

Modyfikator

Praworządny

Brak

Dobry

-5

Neutralny

-10

Zły

-80

Chaotyczny

-100

 

 

 

Rzut K100

Wola Boga

05 i mniej

Bóg uznaje twoje postępowanie za obraźliwe, bohater automatycznie odczuwa skutki gniewu bogów.

06 – 10

Bohater jest niegodny by bronić swojej wiary i to zmusza go do poświęcenia się nowej profesji dowolnie wybranej. Ponadto Bohater nigdy więcej nie powinien prosić o możliwość zostania Obrońcom Wiary.

11 – 20

Bohater musi poddać się próbie by dowieść swojemu bogu, że jest godny bronić wiernych przed zakusami chaosu.

21 – 35

Bohater zostaje uznany za nie przygotowanego do dalszego podążania ścieżką wiary i musi spróbować ponownie(wydając koniecznie za jakiś czas kolejne 500 PD).

36 – 80

Bohater zostaje uznanym za godnego bronienia swojej wiary i zostaje obdarowany przez boga insygniami wiary*.

81 – 95

Bohater jest ulubieńcem boga i oprócz insygniów otrzymuje także K10 x 10 PD

96 – 104

Bóg obdarza bohatera specjalnymi przywilejami i daruje mu 10 x K10 PD oraz 2 PP.

105 i więcej

Bohater otrzymuje wy–wym. dary i zostaje dodatkowo obdarowany dodatkowym błogosławieństwem.

 

Bohater starający się o zostanie Obrońcą Wiary może zostać przez MG obdarowany dodatnim modyfikatorem (lub ujemnym) za wyjątkowe czyny. (obrona /dewastacja świątyni itp. )

 

 

 

 

Sz

WW

US

S

Wt

Żw

I

A

Zr

CP

Int

Op

SW

Ogd

+2

+40

+30

+4

+4

+10

+40

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin