John Coyne Furia Przek�ad: Beata Paluchowska Data wydania oryginalnego 1989 Data wydania polskiego 1993 Nansey Neiman, kt�ra pyta�a: �A co je�li...?� KSI�GA PIERWSZA Nie czu�am si� szcz�liwa ani zaniepokojona tym, o czym si� dowiadywa�am. Nie w ostatecznym rezultacie. Rzeczywi�cie by� to pewien rodzaj wolno�ci zrozumienia - u�wiadomienie sobie, �e moje dzisiejsze �ycie jest efektem poprzedzaj�cych je istnie�, �e jestem produktem wielu egzystencji i b�d� jeszcze istnie� ponownie. To mia�o sens. By�a w tym harmonia - jaki� cel - swoista kosmiczna sprawiedliwo��, kt�ra dobrze wyja�nia wszystkie zdarzenia w �yciu - zar�wno dobre, jak i �le. Shirley MacLaine U�wiadomi�em sobie, �e trac� kontakt z samym sob�. Przy ka�dym kroku mojego schodzenia w g��b odkrywa�em now� osob� we w�asnym wn�trzu, kt�rego imienia nie by�em ju� d�u�ej pewien i kt�re nie by�o mi ju� d�u�ej pos�uszne. A kiedy musia�em przerwa� t� eksploracj�, poniewa� �cie�ka pod moimi stopami zacz�a zanika�, odkry�em bezdenn� otch�a�, a z niej dobywa� si� - wyp�ywaj�cy sam nie wiem sk�d - strumie�, kt�ry si� o�mielam nazwa� moim �yciem. Pierre Teilhard de Chardin ROZDZIA� l - Pani Winters - odezwa� si� hotelowy recepcjonista - zdaje si�, �e mamy dla pani wiadomo��. - Niski, czarny m�czyzna przesun�� si� wzd�u� kontuaru do klawiatury komputera, wpisa� polecenie i czeka�, a� tekst uka�e si� na ekranie. Jennifer rozejrza�a si� po hallu waszyngto�skiego hotelu i dostrzeg�a drukowan� wywieszk�, kt�ra g�osi�a: POZNAJ KATHY DART, ASTRALNEGO PO�REDNIKA HABASZY. PRZY��CZ SI� DO NOWEJ ERY! ZMIE� SWOJE PERSPEKTYWY W �YCIU, PRACY, RELACJACH Z LUD�MI. �Tego w�a�nie potrzebuj� - pomy�la�a sarkastycznie Jennifer. - Zmiany, zw�aszcza w �yciu osobistym�. - Prosz�, oto wiadomo�� - powiedzia� pracownik recepcji. - Pok�j numer 23 i 24. Jenny, mam spotkanie o drugiej. Zobaczymy si� o czwartej. Podpisane: �T�. - Recepcjonista spojrza� na kobiet�. - Czy �yczy sobie pani kopi�? - Nie, dzi�kuj�. Pok�j 23 i 24, prawda? - Zgadza si�. Czy mog� skasowa� wiadomo��? - Tak, bardzo prosz�. - Pochyli�a si� i podnios�a sw�j neseser. - Ka�� wys�a� pani baga� na g�r� - doda� m�czyzna, wr�czaj�c jej kart� komputerow�. - Pok�j b�dzie gotowy za dwadzie�cia minut, o drugiej. Jennifer odetchn�a g��boko. Tom upewni� si�, �e jego spotkanie z lud�mi z Departamentu Sprawiedliwo�ci zosta�o wyznaczone na najbli�szy czwartek, wi�c b�d� mogli sp�dzi� razem t� noc w hotelu w Waszyngtonie. Nie widzia�a go od trzech dni; nie spali ze sob� od tygodnia. Chcia�a si� z nim kocha� tak bardzo, �e niemal czu�a ju� przysz�� rozkosz. Czasami zdawa�o si� jej, �e udany seks by� wszystkim, co ich ��czy�o. Z pewno�ci� wiedzieli, jak to si� robi. Odwracaj�c si� od recepcji, pochwyci�a swoje odbicie w lustrze wisz�cym w hallu i zdziwi�a si� mile, widz�c, jak szczup�o wygl�da w swoim nowym kostiumie od Calvina Kleina. Upewni�a si�, �e s�usznie wybra�a ten francuski b��kit. Pasowa� do jej jasnej karnacji i blond w�os�w o miodowej barwie. Nie by�a jednak zadowolona ze szminki. Zbyt pomara�czowy odcie� powi�ksza� wargi. Jej usta ju� bez tego by�y wystarczaj�co du�e. - Jenny! Jenny Winters! - Wysoki, ostry kobiecy g�os zatrzyma� j� w miejscu. Obejrza�a si� i zobaczy�a Eileen Gorman machaj�c� do niej z g��bi salonu. - Jennifer, to naprawd� ty! - zawo�a�a kobieta, spiesz�c ku niej. Jennifer odpowiedzia�a u�miechem i ruszy�a w jej kierunku. - Eileen, nie mog� uwierzy�, �e to ty! - Obj�a ramionami ni�sz� kobiet� i u�cisn�a j� kr�tko. - Tak dobrze zn�w ci� zobaczy�! Co za niespodzianka! - Jeste� tutaj na konferencji? - spyta�a Eileen. - Tak, na konferencji fundacji. Z kim jeste�, Eileen? - Fundacja? Nie. Jestem tu z powodu Kathy Dart. B�dzie kontaktowa�a si� z duchem Habaszy. - Kto? Co? - Jennifer wypu�ci�a d�o� Eileen i postawi�a sw�j neseser. - Nie wiesz, kim jest Kathy Dart? - spyta�a Eileen, otwieraj�c szerzej swoje zielone oczy. U�miechaj�c si� do przyjaci�ki, Jennifer pomy�la�a, �e Eileen ci�gle wygl�da jak dziewczyna w czasie dopingu na boisku sportowym. - Eileen, wygl�dasz cudownie! Mieszkasz tutaj, w Waszyngtonie? - Nie, w dalszym ci�gu na Long Island. - G��boko zaczerpn�a powietrza i westchn�a, a potem, ca�y czas u�miechni�ta, powiedzia�a: - Co za wspania�a niespodzianka! Tak si� ciesz�, �e ci� widz�, Jenny. - Wyci�gn�a r�k� i ponownie obj�a dawn� kole�ank�. - Pi�knie wygl�dasz. A teraz powiedz, co robisz? Gdzie mieszkasz? - dopytywa�a si�. - W centrum. W Nowym Jorku. Dok�adnie Brooklyn Heights. Mieszkam tam od czas�w szko�y prawniczej. - S�ysza�am, �e przenios�a� si� do Kalifornii. Anita mi powiedzia�a. Pami�tasz Anit�? - Tak, oczywi�cie. Przenios�am si� do Los Angeles, ale... - Jaki� facet? Jennifer przytakn�a ruchem g�owy i odwr�ci�a d�o� kciukiem do do�u. Eileen wybuchn�a �miechem i zapyta�a, spogl�daj�c na lew� r�k� przyjaci�ki: - M�atka? - Nie, tylko... c�, zwi�zana. - Wzruszy�a ramionami. - Wiesz, jak to jest. - Opowiedz mi! - westchn�a Eileen, ci�gle si� u�miechaj�c do Jennifer. Potem doda�a: - Tak dobrze, �e ci� widz�. Co ty dok�adnie robisz? - Jestem prawnikiem w Fundacji Jamesa Thomsona. Dajemy pieni�dze na dobre cele - - dochodzenie praw obywatelskich, tego rodzaju liberalne sprawy. Przyjecha�am tu na spotkanie. A kto to jest Kathy Dart? - Och, musisz j� zobaczy�. Jest po prostu cudowna! -Eileen m�wi�a z o�ywieniem, u�miechaj�c si� promiennie. Ona jest po�rednikiem astralnym. Wspania�ym po�rednikiem! - Co takiego? - zapyta�a ze �miechem Jennifer. - Wiesz, kim jest po�rednik astralny, prawda? Jennifer potrz�sn�a g�ow�, nagle poczu�a si� g�upio. - Przykro mi, aleja... - Po�rednictwo astralne zosta�o opisane w magazynie �People�. By� tam artyku� o mocach psychicznych Kathy. Ona otrzymuje informacje od prehistorycznego cz�owieka, imieniem Habasza, kt�ry powr�ci�, �eby nam pomaga� w naszym obecnym �yciu. - Jeste� w tym interesie? - zapyta�a Jennifer. - To jedno z jej nielicznych wyst�pie� tej zimy na Wschodnim Wybrze�u - ci�gn�a Eileen. - Wyst�pie�? Czy ona urz�dza seanse? - Jennifer nie przestawa�a si� u�miecha� do Eileen, rozbawiona jej ogromnym entuzjazmem. - Nie! Ona jest po�rednikiem astralnym. - Eileen otworzy�a r�owy folder. - To specjalna sesja pod nazw� �Weekend z Habasza�! - Z kim? - Jennifer wybuchn�a �miechem, a potem dotkn�a ramienia Eileen i powiedzia�a: - Przepraszam, by�am impertynencka. - W porz�dku - odrzek�a Eileen. - Nie mam ci tego za z�e. By�am taka sama, zanim go us�ysza�am. - Jego? - Habasz�. Wiem, �e to �mieszne, ale Kathy Dart jest tylko przeka�nikiem; rozumiesz, Habasza u�ywa jej cia�a, by do nas m�wi�. Co� w rodzaju op�tania, ale to nie ca�kiem to samo. Ona jest po�rednikiem. Habasza m�wi do nas za po�rednictwem jej cia�a. Jedyne, co ona - to znaczy Kathy - robi, to pozwala sobie na odsuni�cie swojej zaniepokojonej �wiadomo�ci, by wiedza Habaszy - wiedza, kt�ra wymyka si� �wiadomemu pojmowaniu - mog�a nap�yn�� do jej umys�u i uzewn�trzni� si� mow�. - To oznacza medium? - Tak, ale i co� wi�cej. Sama si� przekonasz. - Przekonam si�? - Tak, chod� ze mn� pos�ucha� Kathy. Ma za chwil� sesj� wprowadzaj�c�. Wiesz, dla ma��onk�w, przyjaci�. Chod� ze mn�, Jenny, a potem mo�emy napi� si� kawy i porozmawia� albo zje�� obiad. - Eileen, ja nie mog�... - Masz jakie� plany? - Jutro zaczyna si� spotkanie fundacji. - To tylko p� godziny - nalega�a, pe�na entuzjazmu. - Dobrze, dlaczego nie? - zgodzi�a si� Jennifer. �To mo�e by� zabawne - pomy�la�a - i b�dzie czas na rozmow� z Eileen�. - Jeste� pewna, �e to potrwa tylko trzydzie�ci minut? - To b�dzie trwa�o ca�e twoje �ycie, je�li cho� raz go us�yszysz - odpar�a Eileen, bior�c przyjaci�k� pod r�k�. - Tak si� ciesz� z naszego spotkania. Nie widzia�y�my si� od uko�czenia szko�y, prawda? Jennifer skin�a g�ow�. - Chyba tak. Zdaje si�, �e to by�o wieki temu. Chc� powiedzie�, i� tak wiele zmieni�o si� w moim �yciu. - Opowiesz mi? Dosz�y do szeregu wind i Eileen nacisn�a guzik. - Zaczyna si� za pi�� minut - powiedzia�a. - Kathy i Habasza nigdy si� nie sp�nia... nie sp�niaj�. - Kim ona czy on jest?... a mo�e ono? - dopytywa�a si� Jennifer, teraz naprawd� zmieszana. - Pochodzi z prehistorii. Cz�owiek z Cro-Magnon. - Co takiego?! - wykrzykn�a Jennifer cofaj�c si�. Eileen si� roze�mia�a. - Wiem, wiem. To brzmi g�upio i dziwnie, ale to prawda. Poczekaj tylko. Miej otwarty umys�. Zachowywa�am si� tak samo, dop�ki nie us�ysza�am Kathy Dart. Zobaczysz. Kiedy winda zatrzyma�a si�, wysz�y do ni�szej cz�ci hallu. Przez amfilad� otwartych drzwi Jennifer zobaczy�a t�um zebranych ju� ludzi, zajmuj�cych co najmniej sto sk�adanych, metalowych krzese�. Przypomina�o to dowolne posiedzenie, jak�� hotelow� konferencj�, jedn� z tych, w kt�rych bra�a udzia�. Na ma�ej platformie w g��bi pokoju znajdowa� si� jednak fotel z wysokim oparciem obity zielon� satyn�. Otoczony by� kwiatami, bukietami jasnych, wiosennych p�k�w. Jennifer wydawa�o si�, �e ca�o�� wygl�da troch� niestosownie. Pi�kna, kryszta�owa piramida zwiesza�a si� z sufitu dok�adnie nad fotelem, zdaj�c si� unosi� w powietrzu niczym aureola. �Oczywi�cie� - pomy�la�a, przypominaj�c sobie, co czyta�a o ruchu Nowej Ery. Kryszta�y kwarcu uwa�ano za �r�d�o energii psychicznej. - To same kobiety - ...
Filmy2026