9864.txt

(48 KB) Pobierz
  Mark Clifton Na wstędze Möbiusa
Pištek, 11 czerwca
   Trzyletnia dziewczynka nie powinna być na tyle inteligentna, żeby wycišć z papieru i skleić wstęgę Möbiusa.
   A nawet gdyby jej to się udało przypadkiem, to w żadnym razie nie powinna mieć takich zdolnoci skojarzeniowych, by wzišć kredkę i starannie narysować cišgłš linię, udowadniajšc w ten sposób, że wstęga ma tylko jednš stronę.
   Jeli za nawet za sprawš tajemniczego zbiegu okolicznoci tak by się stało, to jak mam wytłumaczyć fakt, że moja zazwyczaj niespokojna córka  wiem, co mówię, używajšc słowa niespokojna"  siedzi przez bite pół godziny z brodš opartš na ręku, zapatrzona przed siebie i rozmylajšca nad czym tak intensywnie, że obserwowanie jej sprawia niemal fizyczny ból?
   Siedziałem w fotelu zajęty jakš pracš. Star za na podłodze, w zasięgu wiatła lampy, z dziecinnymi nożyczkami w ršczce i rozrzuconymi dokoła niej skrawkami papieru.
   Zdziwiony panujšcš od dłuższego czasu ciszš spojrzałem w dół, w samš porę, by zobaczyć, jak skleja dwa końce papierowego paska. Sšdziłem wówczas, że tylko przypadkiem przekręciła jeden z nich o pół obrotu.
i  Dziecko odkrywa tajemnicę stuleci  umiechnšłem się do siebie, gdy wzięła swoje dzieło w pulchne paluszki. Zamiast jednak cisnšć je byle gdzie czy podrzeć na kawałki, jak to zwykle czyniš dzieci, przyglšdała mu się ze wszystkich stron.
   A potem chwyciła kredkę i zaczęła rysować cišgłš linię. Wyglšdało to tak, jakby chciała potwierdzić słusznoć wniosku, do którego doszła!
   Było to gorzkie potwierdzenie moich obaw; do tej pory bałem się jasno i wyranie je sformułować, ale teraz nie mogłem już mieć żadnych wštpliwoci.
   Star miała bardzo wysoki iloraz inteligencji.
   Przez pół godziny obserwowałem, jak siedzi bez ruchu na podłodze z podgiętš jednš nogš i brodš opartš na ręce. Jej szeroko otwarte, zadziwione oczy wpatrywały się w potencjalne możliwoci zjawiska, które włanie odkryła.
   Opieka nad niš po mierci mojej żony stanowiła nielichy problem. A teraz jeszcze to. Gdybyż była normalnie tępa, jak inne dzieci!                                         
   Przyglšdajšc się jej zdecydowałem, co mam robić. Jeli już dziec-ko jest tym dotknięte, to trudno, trzeba się z tym pogodzić. Moim zadaniem było ułatwić jej życie. Musi być przygotowana na wszystkie te przykroci, które stały się moim udziałem. Przynajmniej będzie wczeniej wiedziała, jak sobie z nimi radzić.
   Mogę przecież wykorzystać istniejšce metody badań, okrelić jej poziom inteligencji i w ten sposób ustalić przynajmniej ogólne rozmiary problemu, z jakim przyjdzie się borykać. Dwudziesto-punktowa różnica w ilorazie inteligencji przenosi całš sprawę w obszar zupełnie innych zagadnień. Dziecko z IQ 100 nie ma nawet najmniejszego wyobrażenia o wiecie, w którym żyje dziecko z IQ 140, natomiast dziecko o ilorazie równym 120 może mieć o nim tylko bardzo mętne pojęcie. Różnicę między 140 a 160 można porównać do myszy polnej i unoszšcego się nad niš sokoła. Nie wolno mi popełnić błędu i zaliczyć jš nie do tej kategorii, do której w rzeczywistoci należy. Muszę wiedzieć dokładnie. A tymczasem powinienem traktować jš tak, jakby nic się nie stało.
    To się nazywa wstęga Móbiusa  przerwałem jej rozmylania.
   Ocknęła się niczym z głębokiego snu. Nie podobało mi się to, jak jej oczy odszukały moje  jakby przyłapano jš na goršcym uczynku.
    Kto już zrobił?  zapytała z rozczarowaniem. A więc wiedziała, co odkryła! Co we mnie zamarło, schwycone jednoczenie w szpony smutku i przerażenia.
   Starałem się usilnie, by mój głos brzmiał możliwie najzwyczajniej.
    Tak, pewien człowiek nazwiskiem Möbius. Bardzo dawno temu. Opowiem ci kiedy o nim, kiedy będziesz starsza.
    Teraz. Kiedy jestem mała  zażšdała, marszczšc czoło.  I nie mów. Czytaj.
   Co chciała przez to powiedzieć? Och, zapewne powtarzała tylko to, co słyszała nieraz z moich ust, gdy chciałem usłyszeć od kogo same fakty, a nie mało znaczšce ogólniki. Tak, to na pewno to.
    W porzšdku, młoda damo.  Uniosłem brew i spojrzałem na córkę z udawanš srogociš, co zwykle wywoływało u niej atak radosnego miechu.  Zaraz trochę zwolnisz tempo!
   Tym razem nawet się nie umiechnęła.
   Posłużyłem się podręcznikiem fizyki. Z pewnociš nie jest napisany prostym językiem, ja za w dodatku czytałem najszybciej, jak potrafiłem. Chciałem zmusić jš do tego, by przyznała, że nic nie rozumie, i wtedy mógłbym powtórzyć jej to prostszymi słowami.
   A jej reakcja?
    Czytasz za wolno, tatusiu  poskarżyła się z dziecinnš irytacjš w głosie.  Mówisz słowo. Ja potem długo mylę i ty mówisz drugie słowo.
   Wiedziałem, o co jej chodzi. Sam pamiętam, że w dzieciństwie moje myli migały dokoła słów cedzonych powoli przez dorosłych. Przerwy między nimi były wystarczajšco długie, by mogły pojawić się i zniknšć całe, nie znane nikomu wszechwiaty. .  Więc?  zapytałem.
    Więc  powtórzyła mała naladujšc brzmienie mego głosu  naucz mnie czytać. Wtedy mogę czytać tak szybkie, jak chcę.
    Szybko  poprawiłem jš niezbyt pewnym tonem.  Przysłówek, a nie przymiotnik.
   Popatrzyła na mnie ze zniecierpliwieniem, jakby dajšc mi do zrozumienia, że przejrzała te sztuczki dorosłych majšce na celu wykazanie ignorancji dzieci. Zrobiło mi się głupio.
l wrzenia
   Wiele zdarzyło się^przez ostatnich kilka miesięcy. Kilkakrotnie próbowałem pokierować rozmowš ze Star w ten sposób, by poruszyć kwestię jej przypadłoci", ale ona wykazuje niezwykłš zdolnoć zmieniania tematu, zupełnie jakby z góry wiedziała, o czym chcę z niš mówić, i nie przejawiała tym żadnego zainteresowania. Być może pomimo swojej nadzwyczajnej bystroci jest jeszcze zbyt młoda, by zdać sobie sprawę z tego, jak wrogo odnosi się wiat do inteligencji wykraczajšcej poza normy przeciętnoci.
   Odwiedzajšcych nas sšsiadów bawił widok Star wycišgniętej na podłodze z encyklopediš niemal równie dużš, jak ona sama, przewracajšcej kartki jedna za drugš. Tylko Star i ja wiemy o tym, że czyta przerzucajšc strony. Sšsiadom starczyło wyjanienie, że lubi -oglšdać obrazki.
   Rozmawiajš z niš jak z dzieckiem, a ona odpowiada jak dziecko. Skšd wie, że tak włanie powinna postępować?
   Przez te miesišce próbowałem ustalić jej iloraz inteligencji: szybkoć kojarzenia, reakcji, wszystko ujęte w tabele przeznaczone do mierzenia czego, o czym nie mamy pojęcia.
   Albo tabele sš do kitu, albo Star przekroczyła ich możliwoci pomiarowe.
   No więc, Pete Holmes, w jaki sposób masz zamiar podejć do problemów, na które może napotkać twoja córka, i pomóc jej je rozwišzywać, skoro nie masz najmniejszego pojęcia o tym, jak one mogš wyglšdać? A przecież muszę wiedzieć. Muszę spróbować zrozumieć chociaż częć tego, co może stać się jej udziałem. Przecież nie mogę przyglšdać się i nic nie robić.
   Tylko spokojnie. Nikt lepiej od ciebie nie zdaje sobie sprawy z bezcelowoci walki w wadze dużo wyższej niż twoja. Ilu studentów, podwładnych i przełożonych próbowało z tobš współzawodniczyć? Obserwowałe ich i było ci ich żal, przypominali bowiem osły usiłujšce wygrać gonitwę z końmi czystej krwi. '
   Jak się czujesz, znalazłszy się dla odmiany w skórze osła? Zawsze dziwiłe się im, dlaczego sami nie potrafiš dostrzec tego, że nie majš żadnych szans.
   Ale to jest moja córka! Ja m u s''z ę wiedzieć!
l padziernika
   Star ma już cztery lata i według prawa osišgnęła już taki stopień rozwoju, który pozwala jej uczęszczać do przedszkola. Po raz kolej^-ny próbowałem przygotować jš na to, co jš może spotkać. Wysłuchała około dwóch zdań i natychmiast zmieniła temat. Sam już nie wiem, co o tym myleć. Czyżby znała już wszystkie odpowiedzi? A może nawet nie zdaje sobie sprawy z istnienia samego problemu?                     .
   Diabelnie się bałem prowadzšc jš wczoraj rano po raz pierwszy do przedszkola. Wieczorem siedziałem w fotelu i czytałem. W pew-
nej chwili Star odłożyła zabawki, podeszła do półki z ksišżkami i wyjęła tom bajek.                           '
   To jej kolejna niezwykła cecha. Przyswaja wszystko nieprawdopodobnie szybko, a jednoczenie jej reakcje sš normalnymi reakcjami czteroletniej dziewczynki. Uwielbia lalki, ksišżki z bajkami i zabawę w dorosłych. Nie, w żadnym wypadku nie jest potworem.
   Przytaszczyła ksišżkę do fotela.
    Tatusiu, przeczytaj mi bajkę  poprosiła zupełnie serio. Spojrzałem na niš ze zdziwieniem.
    A to co nowego? Sama sobie przeczytaj.
Uniosła brew imitujšc charakterystyczny dla mnie grymas.
    Dzieci w moim wieku nie potrafiš czytać  wyjaniła poważnie.  Nauczę się czytać, jak będę w pierwszej klasie. To bardzo trudne, a ja jestem jeszcze za mała.
   Znalazła radę na czekajšce na niš problemy: konformizm! Nauczyła się ukrywać swojš inteligencję. Wielu z nas drogo kosztowało zdobycie tej umiejętnoci.
   Ale nie musisz tego robić dla mnie. Star! Nie dla mnie!
   Och, właciwie mogę udać, że się na to nabrałem, jeli tak bardzo jej na tym zależało.
    Podobało ci się, w przedszkolu?  zadałem klasyczne pytanie.
    Tak!  zawołała z entuzjazmem.  Było fajowo!
    A czego się dzisiaj nauczyła?
   Grała ostro.  Niedużo. Próbowałam wycinać lalki z papieru, ale nożyczki mi się lizgały.
   Czy tylko mi się zdawało, czy w jej poważnych oczach igrały diabelskie ogniki?
   Tylko bez przesady, kochanie  ostrzegłem jš.  To tak samo niebezpieczne, jak zbytnia bystroć. Cały dowcip polega na tym, żeby każdy miecił się w redniej. Tylko to możemy tolerować. Czteroletnia dziewczynka powinna wiedzieć, jak się wycina papierowe laleczki.
    Tak?  zmarszczyła brwi z zastanowieniem.  To jest chyba włanie najtrudniejsze, prawda, tato? Wiedzieć, ile można wiedzieć.
    Tak, to bardzo trudne  przyznałem jej rację.
    Wszystko w porzšdku  pocieszyła mnie.  Jedna z Głupa-ków pokazała mi, jak s...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin