Lee Child P」ON・CE ECHO {tウum. Michaウ Ignar} 2000 Nic nie pali rnie bezlito從ie jak sウonce w zachodnim Teksasie, chyba, ソe 徇iertelna nienawi懈. ROZDZIA」 PIERWSZY Obserwator byウo trzech, dwh m・czyzn i chウopiec. Nie korzystali z lornetki, ale z teleskopu. Chodziウo o odlegウo懈. Od celu dzieliウo ich ptora kilometra, tak uksztaウtowany byウ teren. Schowali si・w najbliソszej bezpiecznej kryjce. Krajobraz byウ nizinny, lekko pofalowany, traw・ skaウy i ziemi・sウoe wypaliウo na kolor khaki. Schronili si・w rozlegウym zagウ鹵ieniu, spalonym na popi rowie, kty powstaウ w innym klimacie przed milionami lat, za czas deszczy, paproci i wartkich rzek. M・czy殤i leソeli na brzuchach w kurzu, poranne sウoe praソyウo w plecy, nie odejmowali teleskop od oczu. Chウopak wierciウ si・na kolanach, to si麋ajケc po wod・z turystycznej lodki, to zapisujケc co・w notesie. Przed 忤item przybyli tu z daleka zakurzonym pick-upem, z pustkowia na zachodzie. Zarzucili brudny brezent na samoch i podeszli na skraj rowu, w chwili, gdy sウoe zacz・o si・wyウania・zza czerwonego domu ptora kilometra dalej. Byウ piケtek, sp鹽zali tu juソ piケty poranek z rz鹽u, niewiele odzywali si・do siebie. - Godzina? - spytaウ jeden z m・czyzn nosowym gウosem. Chウopak spojrzaウ na zegarek i odpowiedziaウ: - Szta pi・dziesiケt. - Zapala 忤iatウo w kuchni. Chウopak zapisaウ. ・.50. Zapala 忤iatウo w kuchni・ - Sama? - spytaウ. - Jak zwykle - odparウ drugi m・czyzna, mruソケc oczy. Тウuソケca szykuje 從iadanie, zanotowaウ chウopak. Cel nadal w ウku・ Sウoe wznosiウo si・na niebie centymetr po centymetrze. Dopiero sima rano, a juソ byウo upalnie. Przed mケ zrobi si・skwar. Przed dziewiケtケ ソar b鹽zie si・laウ z nieba, wyciskajケc z ludzi sime poty. A oni mieli tu sp鹽zi・calutei dzie・aソ do zmierzchu, kiedy w kou b鹽ケ mogli wymknケ・si・niepostrzeソenie. - Odsウaniajケ si・zasウony w sypialni - powiedziaウ drugi m・czyzna. - Wstaウa. Chウopak zapisaウ: ・.04. Odsウaniajケ si・zasウony w sypialni・ Z oddali usウyszeli, jak wウケcza si・pompa. - Bierze prysznic - rzekウ m・czyzna. Chウopak zanotowaウ: ・.06. Cel bierze prysznic・ M・czy殤i dali chwil・odpoczケ・oczom. I tak si・nic nie wydarzy w czasie kケpieli. Pompa wyウケczyウa si・po sze彡iu minutach. Chウopiec zaraz zapisaウ: ・.12. Cel wychodzi spod prysznica; 7.15, prawdopodobnie ubiera si・ 7.20, prawdopodobnie schodzi na d i je 從iadanie・ - Zaczekajcie - powiedziaウ m・czyzna. - Stawiam jeden do, dziesi鹹iu, ソe wyjdzie z domu i pdzie do stajni. Nikt nie zamierzaウ si・zakウada・ bo do tej pory cztery razy na cztery to wウa從ie zrobiウa, a obserwatorom pウaci si・gウnie za dostrzega nie prawidウowo彡i. Wyszウa w niebieskiej baweウnianej kraciastej sukience, kta si麋aウa jej do kolan i odsウaniaウa goウe ramiona. Wウosy miaウa zwiケzane z t ウu gウowy Wciケソ byウy mokre po kケpieli. Chウopiec zapisaウ: ・.29. Cel w stajni・ - Nadjeソdソa jej autobus - zauwaソyウ m・czyzna po prawej. W odlegウo彡i wielu kilometr na poウudnie drog・spowijaウy tumany kurzu. Chウopak zanotowaウ: ・.32. Cel wychodzi ze stajni・ - Pokojka stan・a w drzwiach - powiedziaウ m・czyzna po prawej. Cel zatrzymaウ si・przy kuchennych drzwiach i wziケウ od sウuソケcej pudeウko z lunchem. Byウ to plastikowy niebieski pojemnik z postaciケ z kreskki na jednym z bok. Przystan・a na chwil・ Jej ska byウa zarowiona i wilgotna od upaウu. Nachyliウa si・ ソeby podciケgnケ・skarpetki i wyszウa przez bram・na pobocze drogi. Autobus szkolny zwolniウ i przystanケウ, drzwi si・otworzyウy, obserwatorzy wyra殤ie usウyszeli ich stuk, kty na chwil・zagウuszyウ warkot silnika na wolnym biegu. Cel poウoソyウ pudeウko z lunchem na stopniu, chwyciウ si・l從iケcych por鹹zy i wspiケウ do 徨odka. Drzwi si・zamkn・y i obserwatorzy ujrzeli, jak jej blond gウka kiwa si・w oknie. Po chwili autobus odjechaウ. Chウopak zanotowaウ: ・.36. Cel w autobusie do szkoウy・ Zamknケウ notatnik, a obserwatorzy opu彡ili teleskopy. Sima trzydzie彡i osiem. Piケtkowy ranek. O SIモDMEJ trzydzie彡i dziewi・, prawie pi・set kilometr na pnocny wsch, Jack Reacher opuszczaウ motelowy pok przez okno. Jeszcze przed minutケ byウ w ウazience i myウ z鹵y. A minut・wcze從iej otworzyウ drzwi, ソeby sprawdzi・temperatur・o poranku. Zostawiウ drzwi otwarte. W ウazience znajdowaウo si・zamocowane na wysi麋niku lusterko do golenia. Caウkiem przypadkiem kケtem oka dostrzegウ w luster ku czterech m・czyzn wysiadajケcych z wozu policyjnego i zdケソajケcych do biura motelu. 」ut szcz龕cia, jasne, ale do faceta tak czujnego, jak Jack Reacher, szcz龕cie u徇iecha si・cz龕ciej niソ przeci黎nie. Na wozie widniaウ napis: POLICJA MIEJSKA, poniソej fantazyjny emblemat, a pod nim: LUBBOCK, TEKSAS. Wszyscy czterej odziani w mundury, mieli pistolety, paウki oraz kajdanki. Trzech widziaウ pierwszy raz, ale czwarty wydaウ mu si・znajomy - wysoki grubas z wyソelowanケ blond czuprynケ nad nalanケ, czerwonケ twarzケ. Nalana, czerwona twarz byウa cz龕ciowo zasウoni黎a przez aluminiowケ szyn・ pieczoウowicie przylepionケ plastrem do rozkwaszonego nosa. Prawa r麑a podobnie opatrzona, z szynケ oraz bandaソami chroniケcymi zウamany palec. Jeszcze poprzedniej nocy facet byウ caウy i zdrowy. Reacher nie miaウ zielonego poj鹹ia, ソe jest gliniarzem. Wyglケdaウ na barowego rozrabiak・ Reachera przyciケgn・a do baru muzyka, ale zesp okazaウ si・kiepski, wi鹹 siadウ jak najdalej od niego, na barowym stoウku, i oglケdaウ rozgrywki futbolu amerykakiego, wci從i黎y obok grubasa. Kiedy znudziウ go sport, obriウ si・i rozejrzaウ po sali. Grubas wcinaウ ociekajケce tウuszczem skrzydeウka kurczaka. Tウuszcz skapywaウ mu z brody i palc na koszul・ Wedle barowej etykiety, nie naleソy si・gapi・na taki widok, a sケsiad przyウapaウ na sobie wzrok Reachera. - Na mnie si・gapisz? - burknケウ. - Nie - odparウ Reacher. - Lepiej pilnuj wウasnego nosa, chウoptasiu. Reacher odwriウ si・do niego. Nie szukaウ wcale zaczepki, chciaウ tylko sprawdzi・ z kim ma do czynienia. Poniewaソ ソycie nas nieustannie zaskakuje, wiedziaウ, ソe pewnego dnia stanie oko w oko z facetem rnym sobie. Kiedy jednak spostrzegウ, ソe jeszcze nie nadszedウ ten dzie・ po prostu si・u徇iechnケウ. Facet d殀nケウ go paluchem. - Miウem ci, ソeby・si・na mnie nie gapiウ - warknケウ i zn go d殀nケウ. Palec jak serdelek ociekaウ tウuszczem. Na koszuli Reachera po jawiウa si・wyra殤a plama. - Przesta・- ostrzegウ go Reacher. Facet d殀nケウ ponownie. - Bo co? Reacher spojrzaウ w d. Teraz miaウ juソ dwie plamy. - Gウuchy jeste・ Mi・ ソeby・przestaウ. - Chcesz mi przeszkodzi・ - Nie - odparウ Reacher. - Po prostu trzymaj r鹹e z dala ode mnie. Grubas u徇iechnケウ si・ - Jeste・wrednym 徇ieciem. - M co chcesz - powiedziaウ Reacher. - Tylko mnie nie tykaj. - Bo co? Co mi zrobisz? - Je徑i dotkniesz mnie cho訝y jeszcze raz, to przekonasz si・na wウasnej skze. Rzecz jasna, facet d殀nケウ go ponownie. Reacher zウapaウ go za paluch i wyウamaウ w stawie. Poniewaソ byウ juソ nie殕e wkurzony, nachyliウ si・i uderzyウ go bykiem prosto w gウow・ Cios byウ gウadki i dokウadny. Grubas obaliウ si・na podウog・ a Reacher przewriウ go na plecy, pchnケwszy jego cielsko podeszwケ. Trケciウ go czubkiem buta pod brod・ by odchyli・gウow・ a tym samym udroソni・drogi oddechowe. Ratownicy nazywajケ to pozycjケ bezpiecznケ. Dzi麑i niej osoba nieprzytomna si・nie zadウawi. Nie 徘ieszケc si・ Reacher zapウaciウ za siebie, wriウ na piechot・do motelu i nie my徑aウ o grubasie aソ do chwili, gdy ujrzaウ go w ウazienkowym lusterku ubranego w mundur. Zaczケウ gorケczkowe my徑e・ Cu robi・ Rozw彡ieczony policjant pragnケcy odwetu moソe napyta・niezウej biedy. Na pewno trzeba si・liczy・z szeroko nagウo從ionym aresztowaniem. Moソe jeszcze jakie・rozrywki typu: czterech na jednego w ukrytej celi na posterunku. Potem rne trudne pytania, bo Reacher nie zwykウ nosi・przy sobie ソadnego dowodu toソsamo彡i, nie miaウ zresztケ z sobケ nic prz szczoteczki oraz kilku tysi鹹y dolar w gotce w kieszeni spodni. Uznajケ go za podejrzanego typka. Na pewno oskarソケ o napa懈 na stra prawa. W Teksasie to pewnie powaソne przest麪stwo. Jak spod ziemi pojawiケ si・rni 忤iadkowie, ktzy pod przysi麋ケ zeznajケ, ソe wyjケtkowo brutalnie zaatakowaウ Bogu ducha winnego policjanta. Moソe dosta・od siedmiu do dziesi鹹iu lat w jakim・pieskim wi黝ieniu. Wrzuciウ, wi鹹 szczoteczk・do kieszeni, wygramoliウ si・przez okno i ruszyウ najbliソszケ ulicケ. Szedウ tak dウugo, aソ skryウ si・za jakim・niskim budynkiem. Rozejrzaウ si・za autobusami. Nie byウo ソadnych. Za takskami. Zn bez powodzenia. Wystawiウ do gy kciuk, obliczajケc, ソe ma dziesi・ minut na znalezienie ウaskawego kierowcy, bo kiedy przeszukajケ motel, bez gadania zacznケ krケソy・po mie彡ie. ZABモJCモW byウo troje: dwh m・czyzn i kobieta. Zesp profesjonalist z innego stanu, z siedzibケ w Los Angeles, a skontaktowa・si・z nimi moソna byウo przez po徨ednika w Dallas. Mokrケ robotケ zajmowali si・juソ od dziesi鹹iu lat i znali dobrze sw fach. Podrowali zawsze oddzielnie. Jedno z nich jechaウo samochodem, dwoje leciaウo, ale zawsze rnymi trasami. Samoch prowadziウ jeden z m・czyzn. Wynaj麝i go, jak zwykle, w LAX - gウnym lotnisku Los Angeles, ze wzgl鹽u na najwi麑szy przepウyw klient na 忤iecie. Prawo jazdy oraz karta kredytowa potrzebne do wypoソyczenia wozu byウy prawdziwe, wydane legalnie w jakim・odlegウym stanie na nazwisko fikcyjnej osoby. Kierowca przystanケウ na chodniku, a nast麪nie wmieszaウ si・w tウum pasaソer, zdケソajケcych po o...
Filmy2026