tribus_01.pdf
(
105 KB
)
Pobierz
traktat 1598 r.
De tribus impostoribus 1598
śe Bóg istnieje, Ŝe naleŜy Go czcić – tak twierdzi wielu, zanim jeszcze zrozumie, co to jest
Bóg, i co to jest istnienie, o ile ma być ono wspólne i ciałom materialnym i duchowi, Ŝe
zachowamy utarty podział, i co to znaczy czcić Boga, a tymczasem cześć dla Boga
sprowadzają oni do miary czci dla pyszałków ludzkich.
Co to jest Bóg, opisują oni zgodnie z przyznaniem się do swej niewiedzy. Jest wszak bowiem
koniecznym, aby stwierdzono, odrzucając wszelkie utarte pojęcia, w jaki właściwie sposób
róŜni się Bóg od innych rzeczy. Jest On ponoć nieskończoną istotą, to znaczy, której granic
nie znają, ani je pojąć nie mogą. Jest On, powiadają, Stwórcą nieba i ziemi, ale kto jest Jego
Stwórcą, nie mówią, bowiem nie wiedzą i nie pojmują.
Inni znów powiadają, Ŝe jest On sam swoją zasadą, i rozumieją przez to, iŜ nie jest On z
niczego, tylko z siebie samego, lecz, twierdząc tak, powiadają oni cos takiego, czego sami nie
rozumieją. Nie pojmujemy, mówią, zasady Jego, a zatem ona nie istnieje (czemu nie tak: nie
pojmujemy samego Boga, a zatem on nie istnieje!). I oto taką jest pierwsza podstawa
niewiedzy.
Nie istnieje postępowanie (processsus) w nieskończoność. Dlaczego nie?! Dlatego, Ŝe rozum
ludzki musi się na czymś zatrzymać; dlatego, Ŝe się zwykle zatrzymuje? Dlatego, Ŝe nie moŜe
sobie wyobrazić czegokolwiek wykraczającego poza jego granice? Z tego jak gdyby wynika
wniosek: ja nie pojmuję nieskończoności, przeto ona nie istnieje.
A jednak, jak wiadomo z doświadczenia, są między sekciarzami Mesjasza (chrześcijanami)
tacy, którzy uznają przebieg nieskończony bądź cech, bądź osobowości boskich, o których
określenie jeszcze dotychczas spory trwają, i którzy w ten sposób ustalają w ogóle moŜność
postępowania w nieskończoność. Z nieskończoności to wszak rodzi się Syn, z
nieskończoności wypływa duch Święty. Do nieskończoności tworzenie trwa i rozwój. Jeśliby
bowiem raz poczęte zostały lub zakończyły się owe tworzenie się lub trwanie Ŝycia, to na
pojęciu wieczności stałby się gwałt.
Lecz jeśli się w tym nawet się z nimi zgodzisz, Ŝe ciągłe rodzenie się ludzi nie moŜe trwać do
nieskończoności, o czym jednak wnioskują tylko dzięki skończonemu rozumowi swojemu, to
i wówczas jeszcze nieświadom będzie, czy i pomiędzy Wszechmocnymi nie zachodzą
jeszcze jakieś inne narodziny i do tego tak liczne, jak pomiędzy ludźmi na ziemi. I któŜ wtedy
z liczby takiej za Boga w pierwszej mierze uznany być powinien? śe bowiem istnieją
pośledniejsi bogowie, na to przystaje kaŜda religia, jakkolwiek nie kaŜda czyni względem
nich jednakowe zastrzeŜenia, skąd owa zasada, Ŝe istnieje tylko jedna Istota z natury swej
ponad ludzi wyniesiona, zachwianą się zdaje. I rzec moŜna, iŜ z tej rozmaitości bogów-
stwórców, powstała następnie owa rozmaitość religii i róŜnorodnych kultów, na czym
najbardziej właśnie opierają się wierzenia bałwochwalców.
Co się tyczy mordów i miłostek, które zarzucają bogom pogańskim, to, pomijając juŜ, Ŝe, jak
zauwaŜyli to juŜ dawno najmądrzejsi spośród bałwochwalców, naleŜy je brać w
alegorycznym sensie, znajdujemy przecieŜ zupełnie to samo i w innych religiach.
Wymordowanie tylu ludzi przez MojŜesza i Jozuego, dokonane zostało z rozkazu Boga.
ZłoŜenie człowieka w ofierze nakazane zostało Abrahamowi przez Boga Izraela. śe z tego
jednak nic nie wyszło, to tylko nadzwyczajnemu zbiegowi okoliczności. A przecieŜ nie mógł
Abraham otrzymać od Boga takiego rozkazu, lub na serio uwierzyć w rozkaz, jeśliby rozkaz
ten z góry i sam przez się nie był przeciwny naturze Boga. Mahomet jako nagrodę dla swych
wyznawców obiecuje cały świat i chrześcijanie równieŜ tu i ówdzie przepowiadają wytracenie
wrogów swoich i Kościoła, co zapewne nie było nieznacznym, jeŜeli dzięki temu zasiedli oni
przy zarządzie spraw publicznych. Co się zaś tyczy wieloŜeństwa, to czyŜ nie zostało ono
dozwolone przez Mahometa, MojŜesza, a jak twierdzą niektórzy, równieŜ przez Chrystusa w
Nowym Testamencie? Bo, czyŜ Bóg – Święty Duch, nie spłodził Syna boŜego dzięki
osobliwemu związkowi z dziewicy zaręczonej?
Co się tyczy znów śmiesznych bałwanów i przesady religijnej, jakie zarzucają
bałwochwalcom, to nie jest to znowu czymś takim, czego nie moŜna by było zarzucić i innym
sekciarzom. śe do tej przesady bardziej przyczynili się szerzyciele religii, niŜ jej załoŜyciele,
bardziej uczniowie, niŜ nauczyciele, to moŜna bardzo łatwo okazać.
Lecz wróćmy do poprzedniego. OtóŜ Istotę tę, która ogranicza postępowanie umysłu, jedni
nazywają Przyrodą, inni Bogiem. Jedni zgadzają się z tym, drudzy, nie. Niektórzy bredzą, Ŝe
światy powstały z wieczności i związek rzeczy nazywają Bogiem. Inni znów chcą, Ŝeby Bóg
był jakąś odrębną Istotą, której ani widzieć, ani pojąć niepodobna, jakkolwiek i u nich
sprzeczności teŜ do rzadkości nie naleŜą.
Religię, o ile ona dotyczy kultu, jedni opierają na strachu przed niewidzialnymi władcami,
inni znów na miłości. Jakkolwiek ci władcy niewidzialni są urojeni, dźwiga się ich posągi, i
jedna część ludzi zapoŜycza ich sobie wzajemnie od drugiej stosownie do tego, jakich się
kaŜdej z nich chce dla siebie zasad.
Miłość – ich zdaniem – rodzi się z Ŝyczliwości (boŜej) i wynika z wdzięczności (dla Niego),
jakkolwiek powstaje ona najbardziej z wzajemnej sympatii charakterów, i Ŝe dobre uczynki
wrogów, jeszcze bardziej pobudzają do nienawiści, do czego zapewne Ŝaden z hipokrytów nie
ośmieli się przyznać. I któŜ to moŜe twierdzić, Ŝe miłość wypływa z Ŝyczliwości tego, kto
zaszczepił człowiekowi cząsteczki lwa, niedźwiedzia i innych, jeszcze dzikszych zwierząt,
aby przybrał on naturę przeciwną skłonności Stwórcy? KtóŜ to, nie będąc nieświadom
ułomności natury ludzkiej, postawiłby im drzewo, wiedząc doskonale, Ŝe dokonają oni
występku, zgubnego nie tylko dla nich, lecz, jak chcą niektórzy, i dla ich potomków? I takie
oto nadzwyczajne ponoć dobrodziejstwo ma zobowiązywać do czci lub aktów wdzięczności?
Rozumie się, gdyby tak tego chciał Ulisses!
Weź śmiertelną broń, na przykład, miecz, jeŜeli wiadomo ci z góry z niezbitą pewnością, (co
wszak i inni przypisują bogu, jako, Ŝe dla niego niema przypadkowości), Ŝe ten, któremu
przedkładasz przed oczy, weźmie ją i przyprawi siebie oraz wszystkich potomków swych o
śmierć marną (kaŜdego, w kim jest pozostała jeszcze choćby kropla ludzkości, ogarnie
przeraŜenie przed takim postępkiem), weź, powtarzam, miecz ty, coś ojcem jest, na przykład
lub przyjacielem serdecznym, rzuć ten miecz przyjacielowi swemu lub dzieciom z rozkazem,
aby nie napadali, nie mając przy tym ani cienia wątpliwości, Ŝe napadną, czyli tym samym
zadadzą nędzną śmierć zarówno sobie, jak i tym, co dotąd jeszcze są niewinni. Pomyśl ty, coś
ojcem jest, czy coś podobnego mógłbyś uczynić? CzyŜ takie wydawanie zakazów nie
zakrawa na kpiny? I cóŜ jest naigrywaniem się w takim razie? A przecieŜ było powinnością
Boga uprzedzić zawczasu.
Chcą aby Bóg był czczony za dobrodziejstwa swoje, bowiem podają: jeŜeli Bóg jest, to
powinien być czczony. W ten sam sposób moŜna wyprowadzić wniosek: Wielki Mogoł jest,
przeto winien być czczony. Czczą przecieŜ i jego swoi, lecz dlaczego? Aby mianowicie stało
się zadość nieokiełznanej pysze jego i wszystkich władców, nic więcej.
Czci się go bowiem najbardziej na skutek strachu przed potęgą widzialną, (stąd niknie ona
wraz ze śmiercią jego), a następnie z powodu nadziei na nagrodę. Ta sama przyczyna
powoduje cześć dla rodziców i innych głów rodziny. PoniewaŜ zaś potęgi niewidzialne są
jakoby silniejsze i większe od widzialnych, przeto uwaŜa się, Ŝe przystoi im cześć jeszcze
większa. A przeto w tym wypadku powiada się, Ŝe Boga czcić naleŜy z powodu Jego miłości.
Lecz cóŜ to za miłość, skazywać na wieczną pokutę niewinne przyszłe pokolenia z powodu z
całą pewnością przewidzianego, a przeto i z góry zaplanowanego upadku jednego człowieka z
jednoczesnym obciąŜeniem go nie własną winą?! Lecz będą odkupieni, powiadasz, ale jak?
Ojciec skaŜe jedynego Syna na najsroŜsze cierpienia, czyli, Ŝe na nie mniejsze męki wyda
drugiego przez to, Ŝe pierwszy będzie odkupiony.
Nic podobnie śmiesznego nie znali barbarzyńcy. Lecz czemuŜ ma być kochany, dlaczego ma
być czczony ten Bóg? Bowiem stworzył! Lecz po co? Abyśmy upadli, bowiem z całą
pewnością wiedział, Ŝe upadniemy i uŜył jako środka jabłka zakazanego, bez którego ludzie
upaść nie mogli, a więc niech będzie, Ŝe Go czcić naleŜy, jako, Ŝe od Niego zaleŜy wszelkie
stawanie się. Dodają jednak niektórzy, Ŝe równieŜ istnienie i trwałość bytu.
Po co powinien być czczony Bóg? Czy dlatego, Ŝe sam wymaga czci, czy teŜ daje się zjednać
czcią? Rzecz ma się tak: rodziców i dobroczyńców czcimy wszyscy, lecz czym jest ta cześć?
OtóŜ społeczeństwo ludzkie dba o wzajemne potrzeby i cześć, jaką Ŝywimy dla kogoś, jest
skutkiem naszego mniemania o jego większej i pewniejszej moŜności okazywania pomocy.
Nikt nie chce pomagać drugiemu bez wzajemności z jego strony oraz bez własnej ku temu
potrzeby. Przyznaniem dobrodziejstwa i wdzięcznością nazywa się, gdy Ŝąda się większego
uznania za swe dobrodziejstwo i wymaga, aby za nie sławiono, czyli gdy jeden jest dla
drugiego niby fagasem czy teŜ lokajem po to, aby i w innych wzbudzał domniemanie o
wspaniałości i wspaniałomyślności jego. Rozumie się, Ŝe przekonanie innych o naszej władzy
okazywania pomocy w czyjejś osobistej, bądź powszechnej potrzebie, łechce naszą próŜność i
stroszy nam czuby na wzór pawi, wskutek czego i wspaniałomyślność teŜ zaliczona została
do pocztu cnót. Lecz któŜ nie widzi niedoskonałości natury ludzkiej! Ale Bóg, który jest
najdoskonalszy ze wszystkich, Ŝeby wymagał czegokolwiek, któŜby to powiedział? śe zaś
chce mu się czegoś podobnego, jeśli jest on doskonały i juŜ w sobie wystarczająco
zadowolony i bardziej czczony niŜ przez wszystkie z zewnątrz okazywane mu hołdy, to moŜe
tylko ten powiedzieć, kto twierdzi, Ŝe Bóg tego wymaga. PoŜądanie hołdów świadczy tylko o
niedoskonałości i zamiłowaniu władzy.
KaŜda poszczególna sekta rości sobie pretensje do tego, Ŝe wszyscy, (najlepsi), oczywiście
mistrzowie są po jej stronie i kaŜda zapewnia, iŜ doświadczyła tego i codziennie jeszcze
doświadcza, oraz, Ŝe niema innych i lepszych sekt od niej. Z tego wynika, Ŝe albo naleŜy
wierzyć wszystkim, co jest śmiesznym, albo Ŝadnej, co jest pewniejszym. Dopóki jednak nie
poznamy prawdziwej drogi, Ŝadnej z nich nie naleŜy pomijać przy porównaniu.
Niewątpliwie, Ŝe nie potrzeba zbierać wszystkich matematyków dla okazania, Ŝe dwa razy
dwa jest cztery. Lecz tu sprawa ma się inaczej, albowiem, o ile niema takiego, kto by wątpił,
iŜ dwa razy dwa jest cztery, o tyle natomiast religie nie są ze sobą zgodne, ani pod względem
celu, ani zasad, ani środków. Przypuśćmy więc, Ŝe ja nie znam prawdziwej drogi zbawienia i
trzymam się tymczasem braminów lub Alkoranu. CzyŜby MojŜesz i pozostali nie powiedzieli
mi: „I cóŜeś ty takiego złego doświadczył od nas, Ŝe nas tak odrzucasz, nas, cośmy i lepsi
tymczasem i prawdziwsi?” CóŜ byśmy odpowiedzieli?! Wierzyłem Mahometowi lub
braminom, w których wierze urodziłem się i wychowałem i stąd zrozumiałem, Ŝe ta twoja
oraz następna, chrześcijańska religia są juŜ dawno obalone i znieprawione lub teŜ
znieprawiają innych. CzyŜ nie odpowiedzieliby mi, iŜ nie wiedzą nic o tamtych, a tamci o
prawdziwej drodze zbawienia, a jeśli nawet coś wiedzą, to tylko to, Ŝe owi właściwie są to
znieprawiacze i oszuści, operujący zmyślonymi cudami i uwodzący lud kłamstwami. Nie jest
to tak proste zawierzyć jednemu człowiekowi lub sekcie, odrzucając bez wszelkiego lub
naleŜytego rozwaŜenia wszystkie pozostałe. Z takim samym prawem powiedziałby murzyn,
który nigdy nie wyjechał ze swego kraju, Ŝe pod słońcem nie ma ludzi innego koloru jak
czarnego.
Prócz tego, przy badaniu pozostałych sekt naleŜy zwrócić uwagę i na to, aby badano je
wszystkie z równą starannością, a nie Ŝeby oświetleniu jednej, poświęcono ogromny nakład
pracy, natomiast inne potraktowano z niedbałą powierzchownością. Nie naleŜy teŜ od razu z
pierwszego wejrzenia z powodu jednej lub drugiej pozycji, ferować wyroku niesłuszności, ani
teŜ czynić tego z powodu złych wieści o załoŜycielu owej sekty, usuwając w cień pozostałe.
Plik z chomika:
pursan
Inne pliki z tego folderu:
Wielkie Muzea Europy.iso
(308725 KB)
Encyclopaedia Britannica Almanac 2009.pdf
(26886 KB)
Audycja nr 3 - Zaginięcia w czasie i przestrzeni.mp3
(16900 KB)
'Akwarystyka słodkowodna' wydanie 2008.ppt
(69590 KB)
Bez.miłosierdzia-JanaPawłaII.wojna.z.ludzmi.doc
(1988 KB)
Inne foldery tego chomika:
audio-bok
Poradniki
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin