Monty Python - Episode 04.txt

(18 KB) Pobierz
00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jakoć napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
00:00:13:'Latajšcy Cyrk odc. 4' kraps v1.3 07.07.03
00:00:14:Monty Python's Flying Circus - Episode 04.avi, 123 MB, 352x240 pixels, 00:00:30:07 sec., 29.97 frames per sec.
00:00:48:To...
00:00:50:Latajšcy Cyrk Monty Pythona.
00:01:22:ODCINEK ARTUR
00:01:23:CZĘĆ 7
00:01:25:ZĘBY
00:01:29:Czyżby te zęby dawno tak
00:01:32:szły ród zieleni angielskich gór...||NA ŻYWO Z CARDIFF, LIBIA
00:01:37:Witam państwa ponownie.
00:01:40:Dzi leciutko podkręcimy tempo, |zmienimy nastrój.
00:01:44:Przygotowalimy numer o który prosili| Pip, Pauline, Nigel, Tarquin
00:01:47:i stara Spotty|mama Tarquina.
00:01:50:Ten mały skeczyk został napisany|dla Zoga, byłego króla Albanii
00:01:55:Zatytułowany jest "Galeria sztuki."
00:01:57:Mam nadzieję, |że wam się spodoba.
00:02:14:- Witaj, Marge.|- Witaj, Janet.
00:02:16:- Co u ciebie, kochana?|- Cieszę się, że cię widzę.
00:02:19:- Jak tam mały Ralph?|- Nie pytaj.
00:02:22:Od rana mam z nim same kłopoty.|Przestań, Ralph! Przestań!
00:02:27:Tak samo jak mój Kevin.|Same kłopoty.
00:02:30:Zostaw to.
00:02:32:Zostawiłam go na chwilę w Sali Florenckiej,| a on wysmarował keczupem
00:02:35:całe "Dziecištko Jezus" Rafaela.
00:02:38:Zostaw to barokowe dzieło sztuki!
00:02:41:Włanie bylimy w Narodowym.
00:02:43:Ralph rozwalił |wszystkie eksponaty,
00:02:45:oprócz jednego na wystawie| współczesnej duńskiej rzeby.
00:02:48:Zupełnie jak mój Kevin.
00:02:50:Wystarczy pokazać mu wystawę drezdeńskiej| ceramiki z poczštku XVIII wieku,
00:02:54:i dostaje szału.
00:02:56:Nie! Jak mówię nie, to nie!
00:02:59:Rano oglšdalimy wczesnych mistrzów| flamandzkich
00:03:02:ze szkoły odrodzenia i manieryzmu
00:03:05:kiedy wycišgnšł czarny spray |i spryskał "Damę przy oknie" Vermeera.
00:03:09:- Ale lepsze to niż plucie.|- Nie... Kevin wie...
00:03:15:że jak napluje na obraz, to nigdy więcej| nie zabiorę go na wystawę.
00:03:20:Ralph kiedy pluł na obrazy. Potrafił| trafić Van Gogh'a z 27 metrów...
00:03:25:ale już wie, że tak nie można.|Prawda, Ralph?
00:03:28:Ralph, przestań.
00:03:31:Przestań żuć tego Turnera!
00:03:33:Jeste...
00:03:36:Jeste niegrzecznym,| niedobrym małym chłopcem!
00:03:40:Och, popatrz. Takie dzieło zniszczone.
00:03:44:- Co ja teraz zrobię?|- Zostaw je, kochana. Wrzuć do tamtego kosza.
00:03:48:Naprawdę?
00:03:49:Uwierz mi, Marge--
00:03:51:Kevin zjadł większoć XIX-wiecznych| brytyjskich krajobrazów
00:03:54:i nauczyłam się| nie przejmować się tym.
00:03:57:Prawdę mówišc, to sama jestem| troszeczkę głodna.
00:03:59:Tak... Nigdy...
00:04:02:Nigdy nie lubiłam Turnera.
00:04:05:Może i nie znam się na sztuce,|ale wiem, co lubię.
00:04:08:Tak.
00:04:09:KRYTYK SZTUKI
00:04:15:Uważam, że prace Utrilla sš wietne,
00:04:18:ale nie zawsze mi podchodzš...
00:04:21:W każdym razie nie po Rubensie,
00:04:24:te wszystkie czerenie,
00:04:28:Mam Vermeera na całej koszuli.
00:04:31:- Watteau, kochanie?|- Co za nędzny dowcip.
00:04:35:- Ale to moja jedyna kwestia.|- Dobra, dobra,
00:04:38:ale nie musiała tego mówić.
00:04:39:Mogła chod raz siedzieć cicho.|Nic, tylko-- Gadanie, gadanie,
00:04:42:paplanie, paplanie, paplanie.
00:04:43:Przyniecie mi| moje strzały pożšdania,
00:04:50:Przyniecie mi,|mojš włócznię, kiedy chmury opadajš
00:04:55:Przyniecie mi |mój rydwan ognia...
00:04:57:TO MĘSKIE ŻYCIE W CARDIFF, LIBIA
00:05:00:Cięcie.
00:05:02:Jako oficer dowodzšcy |oddziału reklamowego armii
00:05:06:stanowczo protestuję przeciwko| oczywistym nawišzaniom
00:05:10:do naszego sloganu |"To pieskie... ee... męskie życie
00:05:14:w nowoczesnej armii."
00:05:16:Ostrzegam,| że wszelkie przejawy
00:05:19:tego łzawego, długowłosego |cywilnego plagiatorstwa
00:05:22:będš surowo karane.
00:05:24:Na mojš komendę "cięcie,"|przełšczycie na drugš kamerę.
00:05:30:Reżyserze...
00:05:31:Jeszcze nie!
00:05:33:Kamera... cięcie.
00:05:35:To moja jedyna kwestia.
00:05:39:Ale to moja jedyna kwestia!
00:08:30:CO WIDZIAŁ LOKAJ
00:11:03:TO MĘSKIE ŻYCIE| ROZBIERANIE SIĘ PRZY LUDZIACH
00:11:09:Cisza, cisza,| cięcie, cięcie.
00:11:12:Zaraz,
00:11:13:Już ostrzegałem ten program przed |naruszaniem praw autorskich naszego sloganu:
00:11:18:"To wińskie... męskie życie|w nowoczesnej armii"
00:11:21:Ostrzegam, że jeżeli to się powtórzy jeszcze raz,
00:11:24:spadnę na ten program| jak tona cegieł.
00:11:28:Kontynuujcie, sierżancie.
00:11:31:- Dobry wieczór, uczniowie.|- Dobry wieczór
00:11:34:- Gdzie reszta?|- Nie ma ich tu.
00:11:36:To widzę, co z nimi?
00:11:38:- Nie wiemy.|- Może majš grypę.
00:11:41:Grypę?
00:11:43:Nażarli się za dużo| wieżych owoców.
00:11:45:A teraz samoobrona.
00:11:47:Dzi kontynuujemy temat sprzed| tygodnia, kiedy pokazywałem wam
00:11:53:jak bronić się przed napastnikiem|atakujšcym wieżymi owocami.
00:11:59:Obiecał pan, że nie będziemy |już przerabiać owoców.
00:12:01:- Co to ma znaczyć?|- Zajmowalimy się owocami przez ostatnie dziewięć tygodni.
00:12:04:Co wam się nie podoba w wieżych owocach?| Wydaje się wam, że wszystko już wiecie?
00:12:06:Może przerobimy co innego?
00:12:08:Na przykład jak bronić się |przed napastnikiem z ostrym kijem?
00:12:10:Z ostrym kijem?
00:12:14:No proszę, chcš się bronić |przed napastnikiem z ostrym kijem...
00:12:18:Woda sodowa uderzyła ci do główki?
00:12:20:wieże owoce sš dla ciebie za głupie?
00:12:23:Co ci powiem, chłopcze.
00:12:28:Gdy będziesz wracał dzi do domu
00:12:30:a jaki psychopata rzuci się |na ciebie z garciš jagód,
00:12:33:nie przyła mi tutaj z płaczem!
00:12:36:A teraz jeżyny.
00:12:38:Co zrobić, gdy napastnik rzuci się na was z jeżynami...
00:12:42:Przerabialimy jeżyny.
00:12:44:- Co?|- Przerabialimy jeżyny.
00:12:47:Przerabialimy też|pomarańcze, jabłka, grejpfruty...
00:12:49:w całoci i w kawałkach.|...renklody... granaty...
00:12:52:...winogrona, cytrusy...
00:12:53:cytryny...|liwki...
00:12:55:i mango w syropie.
00:12:57:- A winie?|- Przerabialimy.
00:12:59:- Czerwone i czarne?|- Tak.
00:13:01:No dobra...
00:13:03:banany!
00:13:05:Bananów nie przerabialimy, prawda?
00:13:07:Doskonale! Banany...
00:13:09:Jak bronić się |przed napastnikiem uzbrojonym w banana!
00:13:14:Trzymaj. To proste.
00:13:17:Aby obronić się przed| napastnikiem z bananem
00:13:20:najpierw zmuszamy go, |żeby wyrzucił banana!
00:13:24:Potem zjadamy banana,|rozbrajajšc go w ten sposób.
00:13:28:Jest zdany na nasza łaskę.
00:13:30:- A jeli ma całš kić?|- Zamknij się!
00:13:33:- A jeli ma ostry kij?|- Zamknij się!
00:13:37:- Panie Morela.|- Harrison.
00:13:39:Przepraszam, Harrison.|Zaatakuj mnie bananem.
00:13:41:No już! |Tak mocno, jak potrafisz.
00:13:43:Nie! Nie! Nie!
00:13:46:Włóż w to trochę życia!
00:13:48:Trzymaj go tak.
00:13:50:Krzycz.|A teraz atakuj.
00:13:53:No dalej!
00:14:00:A teraz...
00:14:06:A teraz zjadam banana!
00:14:07:- On nie żyje.|- Zastrzelił go pan.
00:14:09:- Jest całkowicie martwy.|- Zastrzelił go pan.
00:14:16:Włanie zjadłem banana.
00:14:19:Zmarły, pan Morela,|jest rozbrojony.
00:14:23:Zastrzelił go pan.|Zastrzelił go pan na mierć.
00:14:26:- Atakował mnie bananem.|- To pan mu kazał!
00:14:29:Ja tylko wykonuję swojš pracę.
00:14:31:Musiałem pokazać wam,|jak bronić się przed wieżymi owocami.
00:14:33:- I ostrymi kijami.|- Zamknij się!
00:14:36:A jak kto ma banana,|a ja nie mam broni?
00:14:40:- Uciekaj.|- Można stanšć i krzyczeć o pomoc...
00:14:43:Ta, spróbuj to zrobić z ananasem w gardle.
00:14:46:- Ananas?|- Gdzie, gdzie?
00:14:48:Nie, tylko powiedziałem "ananas".|Mylałem, że ten był przeznaczony dla mnie.
00:14:52:- Ananas?|- Gdzie, gdzie?
00:14:54:- Tylko powtórzyłem.|- A, tak. Uff.
00:14:56:Dobra, to był banan.
00:15:00:Teraz maliny.|Wyglšdajš niegronie, co?
00:15:03:- Ty, panie Brzoskwinia.|- Thompson.
00:15:06:Panie Thompson.|Zaatakuj mnie malinš.
00:15:08:- Bšd wciekły.|- Nie!
00:15:11:- Dlaczego?|- Bo mnie pan zastrzeli.
00:15:13:- Wcale nie!|- Jego pan zastrzelił.
00:15:15:To była samoobrona.|Obiecuje, że cię nie zastrzelę.
00:15:19:Obiecuje pan, że powie nam o ostrych kijach?
00:15:21:Zamknij się!|A teraz zaatakuj mnie tš malinš.
00:15:24:No dalej! Bšd wredny!
00:15:28:- Niech pan wyrzuci pistolet.|- Nie mam pistoletu.
00:15:30:- Ma pan.|- Nie mam.
00:15:32:Ma pan-- zastrzelił nim pan Harrisona.
00:15:34:- A... ten pistolet.|- Niech go pan wyrzuci.
00:15:36:Dobra.
00:15:39:Jak bronić się |przed malinš bez pistoletu
00:15:43:- Chciał pan mnie zastrzelić.|- Nie chciałem.
00:15:45:- Chciał pan.|- Wcale nie.
00:15:47:Dawaj, ty gnido.|Ty mały człowieczku.
00:15:50:No dalej. Dalej, atakuj,| ty przebrzydły robaku.
00:15:57:Jeli kto kiedykolwiek| zaatakuje was malinš
00:16:00:pocišgnijcie za dwignię|i 16 ton spadnie mu na głowę.
00:16:05:- Nauczyłem się tego na Malajach.|- A jeli nie mamy 16 ton.
00:16:09:A od czego jest planowanie?| Trzeba przewidzieć.
00:16:12:A ile niby jest takich| 16 tonowych odważników?
00:16:16:Posłuchaj... posłuchaj, mšdralo,
00:16:18:16 tonowy odważnik jest tylko jednym ze sposobów,
00:16:21:tylko jednym!
00:16:23:na zabicie mordercy z malinš.
00:16:25:- Jest ich całe mnóstwo.|- Na przykład jakie?
00:16:29:Zastrzelić go.
00:16:30:A jak nie mamy broni, ani...
00:16:33:Dobra, przemšdrzałe bubki.|Wy dwaj, zaatakujcie mnie malinami.
00:16:38:Macie, każdy po koszyku. Atakujcie.
00:16:41:- Bez broni?|- Bez!
00:16:43:- Bez 16 ton?|- Bez.
00:16:45:- Bez ostrego kija?|- Zamknij się!
00:16:47:- Żadnych kamieni na suficie?|- Żadnych!
00:16:49:- Nie zabije nas pan?|-Nie zabiję.
00:16:51:- Obiecuje pan?|- Obiecuję. A teraz atakujcie.
00:16:55:- No dobrze.|- Dobra... nie gońcie mnie tym razem.
00:16:58:Odwrócę się, żebycie mogli| zakrać się od ty...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin