Monty Python - Episode 02.txt

(22 KB) Pobierz
00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jakoć napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
00:00:48:To...
00:00:49:Latajšcy Cyrk Monty Pythona.
00:01:20:CZĘĆ 2
00:01:21:OWCA
00:01:30:- Dzień dobry.|- Dobry.
00:01:33:- Piękny dzionek, nieprawdaż?|- Taa jest.
00:01:37:Jest pan tu na wakacjach?
00:01:40:- Nie, nie - ja tu mieszkam. |- wietnie.
00:01:45:Czy to sš owce?
00:01:49:Taa.
00:01:50:Oczywicie. Tak mylałem.
00:01:53:Tylko... dlaczego siedzš na drzewach?
00:01:57:Dobre pytanie.|Od wielu tygodni się zastanawiam.
00:02:02:Doszedłem do wniosku, że zakładajš gniazda.
00:02:05:Gniazda? Jak ptaki?
00:02:08:Taa, włanie.
00:02:10:Ptaki sš kluczem do rozwišzania tej zagadki.
00:02:14:Sšdzę, że owcom wydaje się,|że sš ptakami.
00:02:18:Proszę obserwować ich zachowanie.
00:02:20:Wemy na poczštek skłonnoć do przemierzania| pola, skaczšc na tylnych nogach.
00:02:28:Teraz niech pan zwróci uwagę na próby|przefrunięcia z drzewa na drzewo.
00:02:32:Proszę zauważyć, że one nie tyle latajš,
00:02:34:co lecš na łeb, na szyję.
00:02:40:Na przykład, Ewa na tamtym dębie,
00:02:42:próbuje nauczyć swoje małe latać.
00:02:48:Można powiedzieć, |że lepiec prowadzi lepca.
00:02:50:Dlaczego mylš, że sš ptakami?
00:02:52:Następne dobre pytanie.
00:02:54:Wiemy na pewno:|owca nie jest stworzona do latania.
00:02:58:Ma ogromne trudnoci, ze zwykłym przysiadaniem.
00:03:04:Jak widać.|A co dopiero z lataniem?
00:03:08:Jej ciało jest kompletnie nieprzystosowane.
00:03:11:Problem w tym, że owce sš bardzo głupie.
00:03:14:Jak już co sobie wbijš do głowy,|to nie odpuszczš.
00:03:18:- Skšd u nich taki pomysł?|- Od Harolda.
00:03:21:To tamta owca pod drzewem.
00:03:24:To najgroniejsze ze zwierzšt:|mšdra owca.
00:03:28:Przywódca stada.
00:03:30:Zrozumiał, że życie owcy polega|na łażeniu tam i z powrotem,
00:03:33:i po kilku miesišcach kończy się na półmisku.
00:03:35:To bardzo przygnębiajšca pespektywa|dla ambitnej owcy.
00:03:39:Stšd pomysł ucieczki.
00:03:43:Dlaczego po prostu nie pozbędzie się pan Harolda?
00:03:45:Z powodu ogromnych możliwoci| komercyjnych, jeli mu się uda.
00:03:50:A jakie właciwie sš komercyjne| możliwoci owczego lotnictwa?
00:03:54:Bonsoir. Ici nous avons
00:03:56:les diagrammes modernes|d'un mouton anglo-francais
00:04:00:Ce n'est pas...
00:04:05:maintenant...|mee, mee, mee.
00:04:09:Nous avons, dans la tete, le kabina.|Tres bon.
00:04:11:Ici, ou se trouve
00:04:13:Le petit capitaine anglais,|un monsieur Trubshaw.
00:04:15:- Vive Brian, gdziekolwiek jeste.|- d'accord, d'accord.
00:04:19:A maintenant je vous present mon kolega|le pouf celebre, Jean-Brian Jatapathique.
00:04:27:Maintenant, le mouton...
00:04:29:- Le lšdowanie... le koła, bon.|- Bon.
00:04:32:Le koła, Ici.|C'est formidable, n'est-ce pas?
00:04:35:Est bon, uh, ah.
00:04:37:De la maszyna...|de la avion...
00:04:39:de la baa, baa, baa.|ooh, ooh, ooh, baa.
00:04:41:De la zadek du motor...
00:04:43:- chug, chug, chug.|- Ah, merci beaucoup.
00:04:46:- Suivez la piste.|- Tais-toi.|- Pardon.
00:04:49:- Mais...
00:04:52:Ils sont le bagaże?
00:04:54:Ils sont le bagaże?
00:04:56:- gdzie... Le pasażerowie?|- le pasażerowie.
00:04:59:- Gaspard?|- S'il vous plait
00:05:04:Merci.
00:05:06:Le bagaże.
00:05:07:Le bagaże.
00:05:09:Ils sont...
00:05:10:Ici!
00:05:12:Pierwsza klasa, druga klasa...|A teraz...
00:05:15:Comme ca... mee, mee, mee.
00:05:17:Comme ca... wrrr
00:05:20:Demonstration fantastique.
00:05:21:Sur trois... en, dois, trois.
00:05:27:- Dużo jest tu Francuzów.|- O tak.
00:05:30:Wszędzie, tak.
00:05:32:Jak dogadujecie się z tymi Francuzami?
00:05:34:Bardzo dobrze.
00:05:36:- Ja też.|- Tak jak i pani Ames.
00:05:39:- Tak, tak.|- Lubię ich.
00:05:41:To znaczy, oni chyba sš mylicielami
00:05:43:Taki na przykład Pascal.|Blaise Pascal.
00:05:45:Jean-Paul Sartre.
00:05:47:Tak, Voltaire.|Rene Descartes.
00:05:50:Mylę
00:05:52:Mylę, więc jestem!
00:05:59:A teraz co |z zupełnie innej beczki
00:06:01:Człowiek z trzema poladkami.
00:06:06:Dobry wieczór.
00:06:08:Jes tu dzisiaj ze mnš |pan Arthur Frampton, który ma...
00:06:12:Panie Frampton, podobno ma pan...
00:06:18:Zacznę inaczej. Panie Frampton, podczas| gdy większoć ludzi zazwyczaj ma dwa...
00:06:24:dwa...
00:06:25:pan...
00:06:28:- Słucham?|- No tak...
00:06:30:- Wygodnie panu?|- Tak, dziękuję.
00:06:34:Panie Frampton...
00:06:37:vis a vis pańskiego zadka...
00:06:40:Słucham?
00:06:42:- Pański zadek.|- Co?
00:06:44:Pańskie... siedzenie...
00:06:46:tyłek.
00:06:48:- poladki.|- Słucham, co?
00:06:51:pupa.
00:06:52:A, moja dupa!
00:06:56:A więc panie Frampton, podobno ma pan...
00:07:00:50% dodatek,
00:07:02:w miejscu, które pan włanie wymienił.
00:07:04:Mam trzy półdupki.|Tak. Doskonale.
00:07:07:Pomylelimy, że być może, zechciałby pan...
00:07:11:- Co ta kamera tu robi?|- Nic takiego.
00:07:14:Pomylelimy, że może pozwoli pan...
00:07:18:nam szybciutko zerknšć...
00:07:25:Panie Frampton, zechciałby| pan zdjšć spodnie?
00:07:28:Co?! Spadaj! Nie będę zdejmował |spodni w telewizji.
00:07:31:- Proszę je zdjšć.|- Nie!
00:07:32:- Tylko kawałek.|- Nie!
00:07:35:Proszę posłuchać, panie Frampton,
00:07:38:każdy może sobie| przyjć do BBC twierdzšc,
00:07:41:że ma jakie |dziwne deformacje ciała,
00:07:44:ale nasi widzowie |chcš mieć dowód!
00:07:47:Byłem w Perskim Radiu.|Odwal się!
00:07:51:Arthur Figgis wie, |że mam trzy poladki.
00:07:53:- Niby skšd?|- Jedzimy razem na rowerze.
00:07:58:A niech mnie!
00:08:00:A teraz co z zupełnie innej beczki
00:08:03:Człowiek z trzema poladkami.
00:08:07:Dobry wieczór.
00:08:08:Jest tu dzi ze mnš |pan Artur Frampton, który ma...
00:08:13:Panie Frampton, podobno ma pan...
00:08:19:Zacznę inaczej...
00:08:21:Podczas gdy większoć ludzi...
00:08:27:Chyba już o tym rozmawialimy?|- Tak.
00:08:29:- Dlaczego pan nic nie powiedział?|- Mylałem, że to wersja na kontynent.
00:08:34:A teraz co z zupełnie takiej samej beczki
00:08:37:Człowiek z trzema poladkami.
00:08:40:Dobry wieczór.
00:08:42:Naprawdę?
00:08:45:A teraz co z zupełnie innej beczki.
00:08:48:Człowiek z trzema nosami.
00:08:50:- Nie ma go jeszcze!|- Dwoma nosami?
00:09:08:Panie i panowie,|czyż nie była wspaniała?
00:09:10:Czyż nie była wspaniała?
00:09:12:No i może biegać tak szybko jak piewać.
00:09:16:Mówię wam, bo wiem.
00:09:20:Żartowałem.
00:09:26:A teraz na poważnie,| panie i panowie
00:09:29:Dzisiaj mamy dla was, |jeden z najrzadszych numerów wiata.
00:09:32:On jest... cóż, nie będę już nic mówił,|po prostu zobaczcie sami.
00:09:36:Panie i panowie, |mam zaszczyt przedstawić państwu,
00:09:38:pana Arthura Ewinga|i jego muzykalne myszy!
00:09:41:Dziękuję,| dziękuję.
00:09:44:Panie i panowie,
00:09:46:w tym pudle mam
00:09:48:23 białe myszki.
00:09:51:Myszki, które przez kilka lat| tak wyszkoliłem,
00:09:55:żeby wydawały pisk o okrelonym tonie.
00:10:02:To jest E,
00:10:04:a to G.
00:10:06:Chyba wiadomo, o co chodzi?
00:10:08:Myszki sš tak ułożone,
00:10:11:że będę mógł na nich zagrać melodię
00:10:16:"Dzwony kocioła w. Marii"
00:10:20:Panie i panowie, oto przed| wami na mysich organach
00:10:24:"Dzwony kocioła w. Marii". Dziękuję.
00:10:33:Mój Boże!
00:10:35:Powstrzymajcie go!|Niech on przestanie!
00:10:41:Na miłoć boskš, |powstrzymajcie go!
00:10:43:PORADNIA MAŁŻEŃSKA
00:10:46:Następny.
00:11:10:Czy pan udziela porad małżeńskich?
00:11:12:Tak. |Dzień dobry.
00:11:14:Dzień dobry.
00:11:16:Dzień dobry pani.
00:11:19:- Nazwisko?|- Pan i pani Arthur Pewtey.
00:11:24:A jak na imię pańskiej czarujšcej żonie?
00:11:27:Proszę zaczekać!
00:11:29:Niech pan nie mówi.|To imię jest jak wiatło księżyca,
00:11:32:niczym spojrzenie jej oczu,
00:11:34:czułe i łagodne,|cieple i ulegle,
00:11:36:głęboko liryczne, choć delikatne| i zatrwożone, jak mały biały króliczek.
00:11:40:Ma na imię Deirdre.
00:11:45:Deirdre... jakie piękne imię.
00:11:48:Jakie piękne, piękne imię.
00:11:53:Na czym polegajš pańskie kłopoty małżeńskie?
00:11:56:Zaczęło się jakie pięć lat temu, kiedy| zaczęlimy jedzić na wakacje do Brighton.
00:12:00:Deirdre i ja zawsze dobrze się rozumielimy,|wiec nie spodziewałem się żadnych problemów.
00:12:05:Sam pomysł korzystania z usług doradcy| małżeńskiego zawsze napawał mnie odrazš.
00:12:09:Z całym szacunkiem dla pańskiego zawodu.
00:12:13:Proszę dalej.
00:12:16:Jak już mówiłem, |bylimy ze sobš bardzo blisko,
00:12:18:mielimy wspólne zainteresowania, |ogródek, sklejanie modeli,
00:12:20:skarbonkę, gdzie odkładalimy| pienišdze na wakacje.
00:12:22:A dwa razy w miesišcu siadalimy wieczorami
00:12:24:i robilimy rachunki, co Deirdre...|Deirdre, czyli moja żona
00:12:29:bardzo lubiła ze względu |na swoje wyrachowanie.
00:12:31:Powinienem był nadmienić tytułem wstępu,
00:12:33:że jestem znany z poczucia humoru,|choć ostatnio nie udzielałem się zbytnio.
00:12:38:Jakie dwa lata temu|zaczšłem zdawać sobie sprawę,
00:12:43:no może to zbyt mocne słowa,|wydawało mi się...
00:12:48:że nie jestem jedynym |mężczyznš w jej życiu.
00:12:51:Podejrzewał pan swojš żonę?
00:12:54:No cóż... tak.
00:12:57:Prawdę mówišc, na poczštku tak.
00:12:59:Jej zachowanie wydawało mi się wtedy
00:13:03:trochę dziwne.
00:13:05:- Dziwne?|- W pewnym sensie tak.
00:13:08:Z natury nie jestem podejrzliwy.|Wręcz przeciwnie.
00:13:10:- Choć podobno dużo mówię za plecami,| jeli wie pan, o czym mówię.|- Oczywicie.
00:13:16:W każdym razie, tam, gdzie mieszkam,| jestem bardzo dobrze znany.|- wietnie.
00:13:22:Mógłby pan to potrzymać?
00:13:24:Jak już mówiłem, postanowiłem| skończyć z owijaniem w bawełnę
00:13:27:i stawić czoła prawdzie. Inaczej nie mógłbym |spojrzeć na siebie w lustrze w łazience.
00:13:32:Mógłby pan tu wrócić,| za jakie ...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin