`. Escapes..rtf

(9513 KB) Pobierz

 

 

obrazek.jpg

 

Jedna była jak czarna kawa, druga jak mleko.

Kiedy je się połączy wychodzi kolor przyjemny dla oka brązowy.

 

 

 

 

 

 

 

1.    Beztroskość.

 

        Siedziała na szklonym parapecie patrząc na ludzi w jej wieku. Dla innych mieć szesnaście lat było niczym dla niej było czymś odpowiednim. Nie za młoda i niemająca za dużo poważnych spraw na głowie.

    Strząsnęła włosy na swój prawy policzek, na którym widniał siniak z małym zadrapaniem. Jej sprawy rodzinne przybierały coraz gorszy obrót. Jeśli w ogóle rodziną można nazwać, młodszą siostrę i ojca. Mamy nie znała wcale.

        Jej „kochany” tata zmieniał się z roku na rok. Następowało to powoli. Zaczynał pić coraz więcej, krzyczał, ostatnio zdarzało się, ze uderzył jedną ze swoich córek. Pod eleganckim ubraniem, w którym chodził do pracy ukrywała się prawdziwa osoba tyrana. Szef firmy transportowej mający kilkadziesiąt samochodów ciężarowych. Sprawy materialne były dobre, jak na Polskę bardzo dobre. Zawsze dostawały to, co chciały. Drogie prezenty były przeprosinami. 

      Miranda, bo tak miała na imię szesnastolatka, która mieszkała w Gdyni. W jej żach płynęła polska i brytyjska krew. Brunetka z grzywką, która zawsze zachodziła lekko na oczy. Patrzyła na świat niespotykaną barwą oczu - fioletowy zapadającym w róż, z dziwną niebieską plamką przy źrenicy. Ludzie na ogół myśleli, ze nosi kolorowe kontakty.

Szczupła i wysoka.

Ot, taka przeciętna licealistka.

Często w jej głosie pobrzmiewała ironiczna nuta, która często doprowadzała jej rozmówców do zniechęcenia. Przez to, że nie była rozmowna znajomi czasami mówili na nią Silence [ang.], żeby skrócić jej imię - Wanda.

      Myślała o swoim dotychczasowym życiu, kiedy dobiegł do niej wesoły szczebiot jej przyjaciółki, która zbliża się do niej cała w skowronkach.

- Silence.! Silence.! Nie uwierzysz.! Filip się ze mną… - urwała zatrzymując się obok jej miejsca. Zanim Miranda zdąża coś zrobić przyjaciółka odsłoniła jej policzek szybkim ruchem ręki. Pokiwała głową, prawie zgrzytając zębami.

-Już drugi raz w ciągu dwóch tygodni.

-Co poradzić…

Jej przyjaciółka miała dość znane polskie imię Natalia.

Bardzo jasnoniebieskie oczy były wyraziste na tle jasnych, prawie białych włosów, które często plotła w dwa warkocze prawie sięgające do pasa. I z grzywką ścię na bok. W promieniach wiosennego teraz słca lekko połyskiwały. Często bawiła się dwoma kolczykami pod wargą. Niedawno postanowiła ponownie zaszaleć tym razem przekłuwając wargę i oba łuki brwiowe. Od końwki trzeciej klasy gimnazjum na jej udzie, tuż pod prawym pośladkiem miała tatuaż. Malowała oczy w stylu ala kleopatra na co dzień tylko czarna kredka, na imprezy były wariacje kolorów. Na jej prawej stronie twarzy, od brwi przez oko do kości policzkowej ciągnęła się prosta blizna.

Była bardzo trudna z charakteru.

   Dzwonek oznajmiający rozpoczynający kolejną lekcje nie pozwolił im na dalszą rozmowę. Miranda zeskoczyła zwinnie z parapetu i udała się do sali od języka polskiego.

Nie mogąc w spokoju usiedzieć na miejscu wła do uszu słuchawki ze swoją ulubioną składanką utworów i się kompletnie wyłączyła. Pan już zaznajomiony z tą sytuacją i z wiedzą, że jak zwróci jej uwagę odgryzie się komentarzem na jego temat albo kompletnie go zignoruje, dał jej spokój.

     Rzuciła swoją oliwkową torbę przy drzwiach swojego pokoju, a sama rzuciła na łóżko z wodnym materacem.

- Bosh… - westchnęła ciężko na dźwięk wiadomości.

Nudzi mi się.! „ Natalia

To zrób coś pożytecznego.

To chodź ze mną na zakupy. Zrobimy pożyteczną rzecz wydając kasę i podrywając chłopaków .;D

Nie chce mi się.”

Stawiam lody karmelowe ;> .”

Za 10 minut bę po ciebie xd.”

 

Tak… najłatwiej przekonać lodami karmelowymi.

Poprawiła makijaż, rozczesała włosy i zała swoją ulubioną opaskę. Z nocnej szafki wzięła czerwony portfel chowając go do szerokiej kieszeni swoich czarnych spodni przy łydce.

   Idąc zapaliła biała rureczkę, która dostarczyła jej płucom szkodliwy dym. Jej jedyny nałóg, od kiedy zaczęła szesnaście lat. Nie chowała się po krzakach i innych dziwnych miejscach jak gimnazjaliści pod szkołą, krych widziała kątem oka.

    Widząc kilkanaście metrów przed sobą Natalię, wrzuciła do kosza niedopałek i wyciągnęła z uszu słuchawki od mp4. Przywitały się po raz kolejny tego dnia buziakiem w policzek i ruszyły w stronę Batorego. Blondynce nie zamykały się jak zawsze usta. Nie przeszkadzały jej monosylabiczne odpowiedzi i pomrukiwania Mirandy. Wiedziała, że przyjaciółka słucha ją uważnie i mimo wszystko pamięta, cowi.

-Wiem, idziemy trzasnąć obrotowymi drzwiami. zaśmiała się ironicznie Wanda, kiedy Natalia zaczynała otwierać usta.

-Jakbym widziała ciebie. niebieskooka skinęła nieznacznie w stronę dziewczyny stojącej przy drzwiach. Chowała pod grzywką delikatnie podkreślone czarną kredką niebieskie oczy. W jej ruchach, kiedy przystępowała z nogi na nogę widać było zniecierpliwienie. Zagryzła wargi i stanęła na palcach patrząc w drugie wejście do centrum handlowego. Jej twarz rozjaśnił uśmiech, kiedy zobaczyła zbliżającego się do niej chłopaka z postanowionymi na żel włosami.

-Tak, naprawdę moje odbicie ja i chłopak. żachnęła się ciągnąc za łokieć przyjaciół widząc kątem oka jak chłopak i dziewczyna się do siebie przytulając uszczęśliwieni. Zacisnęła zęby.

-Przepraszam. usłyszała skruszoną Natalię koło siebie.

-O gwałcie w wieku 15 lat nie łatwo zapomnieć. powiedział...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin